DO DZIEŁA!

do dzieła

Cele zostały wyznaczone, stworzono konkretny plan i poczyniono nawet ten pierwszy, najważniejszy krok… No i coś takiego się wydarzyło, że wszystko stanęło, zatrzymało się, utknęło… Zwał jak zwał, po prostu nie poszło do przodu. Nic, a nic… Może ruszy, a może nie. Jak zwykle, wszystko albo przynajmniej wiele zależy od nas.

Tym, co w moim odczuciu, powstrzymuje nas przed realizacją celów jest BRAK DZIAŁANIA. Wszelkiego rodzaju poradniki czy programy motywacyjne służą przede wszystkim temu, byśmy – mówiąc dosadnie – ruszyli dupsko z kanapy. A zaczyna się zwykle od tego, żeby określić czy w ogóle chce nam się to dupsko ruszyć, w jakim kierunku chcemy  pójść, co chcemy osiągnąć, jakiej zmiany chcemy dokonać. Potem przychodzi czas na rozpisanie planu. I do tego etapu zwykle radzimy sobie świetnie. Poradniki zawierają całkiem niezłe zestawienie wiedzy na temat wyznaczania celów i konstruowania planu.

Trochę trudniej zaczyna się robić, gdy nadchodzi czas na pierwszy krok. Jednak i ten etap większość z nas osiąga – często jeszcze na fali inspirującego uniesienia, płynącego z motywacyjnych źródeł. Prawdziwy sprawdzian zaczyna się później. Wtedy, kiedy pierwszy krok przyniósł jakiś postęp, ale bez kolejnych działań stajemy w miejscu. Może trochę lepszym, może bardziej komfortowym, ale jednak zatrzymujemy się. Bo pierwszy krok nie może być również ostatnim. Bo trzeba iść, iść, iść. Bo trzeba pokonać przeszkody! Bo idąc ku naszym celom jesteśmy poddawani wielu próbom, często potrzeba nam ponieść wiele wyrzeczeń.

Dążenie ku spełnieniu marzeń ma swoją CENĘ, a o tym rzadko jest mowa w poradnikach motywacyjnych. Ruszając ku marzeniom zawsze, ale to zawsze, musisz mieć na uwadze, że poniesiesz tego koszty. Płacisz wysiłkiem, wolnym czasem, czasem z rodziną, zmęczeniem, presją, czasami nawet przytłoczeniem mnogością zadań. Oprócz pożądanej euforii i zaangażowania mogą pojawić się także frustracja, złość, rozterki czy nerwowowść. I często się pojawiają. Czasami na chwilę, czasami na dłużej. Zdarzają się także kryzysy, zdarzyć się może nawet rozstanie z naszym projektem. Każde wyzwanie, które podejmujesz, ma swoją cenę. Oczywiście sukces, który osiągasz, gdy docierasz do celu jest tego wart, niemniej jednak trzeba mieć świadomość, że droga ku marzeniom nie zawsze jest kolorowa.

DZIAŁANIE. Działanie to słowo klucz. Znam ludzi wokół siebie, którzy zapisują swoje cele, marzą, wizualizują, inspirują się, są stale zmotywowani do działania, ale nie podejmują go dość skutecznie, by zrealizować swoje plany. Bądź też wyruszają w drogę, ale na pierwszym zakręcie się poddają. Bywa nawet tak, że nie docieramy do zakrętu.

Działanie ma ogromne znaczenie. Czasami lepiej zrobić krok naprzód bez precyzyjnie rozpisanego celu, niż czekać aż nadejdzie chwila wolnego czasu na zaplanowanie i zapisanie wszystkiego jak należy. Działanie przybliża nas ku celom znacznie skuteczniej niż samo wyobrażanie sobie, co będzie gdy…

Nie chcę przez to powiedzieć, że motywacja, wizualizacja czy zapisywanie celów są nieistotne. W procesie, jakim jest realizowanie swojego planu, każdy z elementów ma swoje miejsce oraz wartość. Ale… bez działania nie ma rezultatu i nie będzie. To jest po prostu rdzeń całego procesu.

Kolega mojego męża wraz z narzeczoną kilka lat temu właściwie bez planu otworzyli warzywniak, w którym sprzedawali też koktajle typu smoothies. Po dwóch latach doszli jednak do wniosku, że nie chcą dłużej prowadzić sklepu z warzywami i otworzyli knajpę, w której serwują świetne jedzenie. Nie napisali nawet jednej strony biznesplanu! Zamiast niego posiadali coś znacznie ważniejszego – WYTRWAŁOŚĆ. Wytrwałość w dążeniu do celu. I zdobywają się na tę wytrwałość każdego dnia, a ich restauracja istnieje na rynku już dwa lata i świetnie sobie radzi. To, co jest jednak jeszcze warte uwypuklenia w tej historii to jest ich odwaga do podjęcia działania, tu i teraz!

Jak pokazuje powyższa historia (która jest jedną z wielu) nie zawsze trzeba tak podręcznikowo i skrzętnie wszystko zapisywać, planować i wizualizować. Tym co odróżnia marzycieli od ludzi, którzy spełniają marzenia jest działanie. Czasami trzeba po prostu zakasać rękawy i zabrać się do roboty – bez ogródek. Nie bezmyślnie, ale odważnie i rozważnie!

No to jak?

Do dzieła! 😉

Plany do spełnienia czy pobożne życzenia…?

Bardzo pobożny człowiek znalazł się w trudnej sytuacji, zaczął się więc modlić w następujący sposób: „Panie, przypomnij sobie te wszystkie lata, kiedy służyłem Ci najlepiej, jak mogłem, o nic nie prosząc w zamian. Teraz, gdy jestem stary i zrujnowany, proszę Cię o przysługę pierwszy raz w życiu i wierzę, że mi nie odmówisz: proszę Cię, pozwól mi wygrać na loterii”.

KUPON LOTERYJNY

Mijały dni, potem tygodnie i miesiące, ale nic się nie stało. W końcu pewnej nocy zrozpaczony krzyknął:

– Dlaczego nie dajesz mi szansy, Boże?

I nagle usłyszał głos Boga mówiącego:

– To ty daj mi szansę. Czemu nie kupisz kuponu loteryjnego?

– Anthony de Mello „Kup kupon loteryjny” w „Modlitwa żaby”


Kiedyś bardzo chciałam zostać konsultantem ślubnym. Dużo sobie o tym myślałam, dużo wizualizowałam i dużo wyobrażałam, ale konsultantem ślubnym się nie stałam. Zabrakło działania. Marzenie to przypominało mi bardziej pobożne życzenie.

Kilka miesięcy temu zapaliła się we mnie iskra do stworzenia bloga. Kupiłam wielki niebieski brystol i zapisałam na nim wszystkie moje pomysły na to przedsięwzięcie. A potem zabrałam się do pracy. Znalazłam platformę obsługującą bloga, kupiłam domenę, stworzyłam go i zaczęłam pisać. Nauczona doświadczeniem wiedziałam już, że same chęci niewiele mi pomogą, jeśli nie będzie deptać im po piętach działanie.

W ostatnim czasie wraz z moim mężem znów ruszyliśmy do działania. Zauważam, że mamy w naszym życiu cykle. Są miesiące, kiedy intensywnie pracujemy i wtedy wydarza się co najmniej kilka istotnych zmian i są miesiące, kiedy się regenerujemy, tudzież zbieramy siły do kolejnych podbojów. To, co nas charakteryzuje to jest stałe dążenie naprzód. Niewymuszone, zrównoważone, mniej lub bardziej dynamiczne, ale… systematyczne. Nie pokładamy nadziei w cudach czy dobrym losie. Wiemy, że wsparcie „z góry” jest potrzebne, ale to w nas jest początek.

Czytałam czy słyszałam niejednokrotnie, że podążanie w wyznaczonym kierunku sprawia, że cały Wszechświat nam rusza z pomocą. Nie zaprzeczam, ale chcę uwzględnić, że ta „pomoc” nie zawsze wygląda tak, jak ją sobie wyobrażamy… a czasami może nawet przypominać przeszkody. I to jest w tym wszystkim najtrudniejsze… Pomaga za to naprawdę bardzo wyzbycie się oczekiwań jak ma wyglądać droga wiodąca ku spełnieniu planów. Bo wierz mi, w moim przypadku chyba nigdy nie było tak, jak sobie wyobrażałam 😉

Chcę Ci dziś powiedzieć, że aby coś w życiu zmienić, pójść naprzód, rozwinąć się, wzbogacić czy osiągnąć cokolwiek, o czym marzysz nie wystarczy tylko chcieć… albo żarliwie się modlić… Bywa, że potrzeba inwestycji. Bywa, że potrzeba ogromnych nakładów pracy. Na pewno zawsze potrzeba nam wiary, ale niekoniecznie wiary w cud, raczej wiary w siebie, we własne siły, w wartość naszych planów. I na pewno zawsze potrzeba nam działania – to jest siła napędowa pozwalająca zamieniać pobożne życzenia w spełnione marzenia…

„Gdy wysycha staw i ryby leżą na wyschniętej ziemi, zwilżanie jednym oddechem lub śliną nie zastąpi wrzucenia ich z powrotem do jeziora.

Nie ożywiaj ludzi ideałami; wyganiaj ich na powrót w Rzeczywistość; ponieważ sekret życia tkwi w samym życiu, a nie w doktrynach, które go dotyczą.”

– Anthony de Mello „Modlitwa żaby”