W pancerzu.

w pancerzu

Bardzo ciężko jest poruszać się w zbroi. Siermiężna konstrukcja chroni ubranego w nią człowieka, ale nie czarujmy się – noszenie takiego pancerza do zadań lekkich i przyjemnych nie należy. Zbroja rycerska ważyła od 20 do nawet 55 kilogramów, ale współczesne zbroje są znacznie cięższe!

Przyszło nam żyć w czasach niełatwych, kiedy zewsząd jesteśmy atakowani przez informacje czy sugestie jacy powinniśmy być, jak wyglądać, jakie powinno być nasze życie, co jest miarą naszego sukcesu. Normy społeczne oraz media regulują niemal każdą sferę naszego życia, ingerując nawet w tak „czułe” przestrzenie jak posiadanie dzieci czy sposób otwierania się na innych ludzi. W mediach społecznościowych największą popularnością wydają się cieszyć Ci, którzy odsłaniają najwięcej. Introwertycy mają teraz pod górę. Na topie jest ekspansja własnej osoby, sięganie po szczyty gór i dzielenie się ze światem wszystkim – łącznie ze zdjęciem swojego obiadu.

Kiedy jednak dochodzi do rzeczywistych czy codziennych konfrontacji z życiem śmiałkowie często chowają się za fasadą wyuczonych wzorców zachowań i pozytywnego myślenia, nie ujawniając wiele (lub wcale) swojego prawdziwego „ja”. Prawdziwe „ja” zatem też lekko w tych czasach nie ma, bo często zostaje odsunięte na drugi plan, tudzież szczętnie ukryte, by nie dosięgnął go wzrok ludzi z zewnątrz – nawet tych najbliższych. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że boimy się lub nie potrafimy być sobą, wyrażać własnych poglądów, a nawet czuć. Czuć całym sercem i duszą, bo czucie i obnażenie się przed kimkolwiek ze swoich uczuć może zakończyć się zranieniem, a to przecież ostatnia rzecz, której w natłoku codziennych spraw potrzebujemy…

Niejednokrotnie zastanawiałam się jak ciężko musiało być tym średniowiecznym rycerzom, którzy przemierzali setki czy tysiące kilometrów opancerzeni w zbroje. Ale czy nam – także opancerzonym w zbroje – jest lżej?

Dlaczego nauczyliśmy się tak solidnie opancerzać? Uważam, że przede wszystkim ze strachu. Ze strachu przed tym, co złe bądź niepożądane. Ze strachu przed odrzuceniem – przede wszystkim! Ze strachu przed atakami otoczenia, przed nieuzasadnioną krytyką. Ze strachu przed utratą swojej pozycji społecznej czy zawodowej. Ze strachu, że nie zostaniemy zaakceptowani tacy, jacy jesteśmy. Ze strachu przed zranieniem. Ze strachu przed utratą swojego komfortu życia. Pewnie powodów jest tak wiele, jak wiele pancerzy. Po prostu w zbroi jest bezpieczniej, a że ciężej to już druga sprawa.

Z tymi naszymi zbrojami problem jest też taki, że długo lub w ogóle nie zdejmowane mają zdolność przyrastania do nas i stają się niemal „naturalną” warstwą. Jednak czy możliwe jest kroczenie po tym świecie z ciężarem pancerza, bez skutków w perspektywie długoterminowej? Pewnie tak, tylko później dzieje się coś jeszcze innego – powstają kolejki. Kolejki do dobrych psychologów, terapeutów, coachów. Kolejki po receptę. Kolejki do badań na dolegliwościami, które nękają nas, a które trudno z fizjologicznego punktu widzenia wytłumaczyć. Problem polega na tym, że te kolejki się wydłużają, ale jeszcze większy problem mają ci, którzy nie decydują się nawet w nich stanąć, pomimo że zbroja spowodowała już niemałe odparzenia…

Moim zdaniem nie możemy iść przez życie opancerzeni. Pewnie, że czasami trzeba mieć „grubą skórę”, czasami trzeba się nawet uzbroić, ale tą zbroję trzeba zdjąć, gdy nadejdzie czas. Z drugiej strony sama dobrze wiem jak trudno jest żyć ze swoim prawdziwym „ja” w zgodzie. Pozwolenie sobie na otwartość serca i umysłu przed innymi ludźmi zawsze obarczone jest ryzykiem – zwłaszcza, że tych, którzy czyhają na atak jest bardzo wielu. Widać to doskonale po fali hejtu, która każdego dnia przelewa się w każdym jednym zakamarku internetu. Hejtu, który jest wyrazem słabości, ale także zagubienia, braku komfortu we własnym życiu i przede wszystkim skrywanej wrażliwości oraz braku akceptacji dla siebie.

Im więcej z nas będzie zakładać pancerze tym będzie trudniej, tym mniej będzie miłości i zrozumienia na świecie. Odsłonięcie siebie ma potężną moc. Wrażliwość i otwartość miażdżą góry lodowe.

Bycie takim, jakim się jest w środku, ma niezwykłą moc. Tylko dzięki takiej postawie możemy tworzyć życie, jakiego naprawdę pragniemy. Dzięki takiej postawie nie tylko nasze związki są lepsze, ale wszystkie relacje, jakie w życiu tworzymy. Dzięki takiej postawie nasze dzieci będą budować lepszy świat – świat bez pancerza. Dzięki takiej postawie nasze życie będzie pełne tego, kim my naprawdę jesteśmy. Wypełnijmy je prawdziwością po brzegi.

Obyśmy jak najczęściej decydowali się zdejmować zbroję!