Biegnąc za szczęściem.

6:00 rano – budzik. Poranna toaleta, szybka kawa, szybkie śniadanie. Masz również nadzieję szybko dojechać do pracy. Po drodze zahaczasz przedszkole.

BIEGNAC ZA SZCZESCIEM

Przedszkolanka przypomina Ci o przedstawieniu za kilka dni, musisz to wpisać do kalendarza.

Wpadasz do biura. Od progu atakują Cię telefony. 20 nowych maili, a do tego do 16:00 trzeba zamknąć ofertę dla klienta. Musi ją dziś dostać, a Ty potrzebujesz jeszcze kilka kwestii omówić z działem marketingu.

Prezes wzywa Cię na chwilę – cholera, 15 minut w plecy. Coś mu się nie podoba w budżecie Twojego projektu. No tak, trzeba będzie poprawić, a już 14. Ignorujesz kilka telefonów, nanosisz poprawki, uwzględniasz sugestie marketingowców – oferta prawie gotowa. Podsyłasz ją jeszcze do wglądu kilku ważnym osobom. W międzyczasie oddzwaniasz. Oferta zaakceptowana. Wysyłasz ją do klienta. 15:55. Za pięć minut powinnaś wyjść, bo przez korki nie zdążysz zrobić zakupów, a dziecko trzeba odebrać do 17:30. Ale w ostatniej chwilii telefon, odbierasz. Wybiegasz z biura i „pędzisz” do marketu, a potem do przedszkola. Uff… zdążyłaś. Wracasz do domu. Twój mąż był dziś wcześniej. Jak to dobrze, zrobił obiad. Siadacie do stołu. Dziecko marudzi. Nie chce jeść, a Tobie ręce opadają. Starasz się mu wytłumaczyć jak ważne jest zdrowe odżywianie i namówić do zjedzenia choć kilku kęsów. W międzyczasie Twój obiad prawie wystygł. Mąż bawi się z dzieckiem, a Ty ogarniasz dom. Potem kąpiel, bajka na dobranoc i w końcu chwila na przytulanie. Wracasz do kuchni, by przygotować sobie przekąski na jutro do pracy. Masz ochotę już tylko położyć się na kanapie i w końcu odpocząć, a tu znów dzwoni telefon. To klient, któremu wysłałaś dziś ofertę. Jest po 20tej. Ignorujesz. Jednak gdy próbuje ponownie, odbierasz. Przedyskutowanie kilku uwag zajmuje Ci kolejne pół godziny. Mąż siedzi przed laptopem, odpisuje na maile zdaje się. Kończysz rozmawiać i chcesz się do niego przytulić, ale on prosi Cię o jeszcze kilka minut. Idziesz pod prysznic, a kiedy wracasz okazuje się, że także on wybiera się do kąpieli. Kierujesz się więc do sypialni, mając ochotę przeczytać kilka stron książki, o której ostatnio głośno. Chcesz być choć trochę na bieżąco, bo nie wypada nie mieć własnego zdania na temat kluczowych książkowych pozycji. Czytasz przez chwilę i zasypiasz zanim on zdążył wrócić. 6:00 rano – budzik.

Cały dzień w biegu. Ale nie martwisz się tym. Przecież robicie to wszystko, by żyło Wam się lepiej. Chcecie spłacić szybciej kredyt na mieszkanie. Macie dwa dobre samochody. Stać Was na fajne wakacje i wypady w weekendy. Łapiecie wspólne momenty i staracie się nimi cieszyć.

Bywają chwile kryzysów i zwątpienia, ale jakoś sobie radzicie. No… nie macie dużo czasu żeby porozmawiać, ale przecież znacie się od kilku dobrych lat, na pewno sobie poradzicie. Czasami tylko krew Cię zalewa, gdy on wciąż ma o coś pretensje, a przecież sam mógłby robić jeszcze więcej. Choćby umyć podłogi. Wypominasz mu to czasami, gdy się kłócicie. On wytyka Ci Twoją niekonsekwencję w postępowaniu z dzieckiem, co doprowadza Cię do szału, wszak to Ty wstajesz do dziecka po nocach, gdy jest chore albo coś się dzieje, a następnego dnia idziesz do pracy. Czy on w ogóle może to zrozumieć? – zastanawiasz się.

Cała paleta barwnych emocji – życie. Czasami trudno je wszystkie zrozumieć, pogodzić, zaakceptować. Jakoś dajesz radę. To wszystko dla dobra Twojego i Twojej rodziny. To wszystko, byś czuła się szczęśliwa jako kobieta, mama, żona… Właśnie… przecież tego pragniesz, by być szczęśliwą – prawda?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s