Nie skupiaj myśli na tym, czego nie chcesz – o wychodzeniu z problemów.

Przez kilkanaście niedawno minionych miesięcy działo się w moim życiu coś bardzo dla mnie niezrozumiałego.

o wychodzeniu z problemów

Na co dzień jestem optymistką, uwielbiam życie i całą jego różnorodność, toteż nie mogłam pojąć cóż takiego wydarzyło się, że nie mogę się odbić i iść do przodu. Czułam, że grzęznę i nie znałam powodu.

Jeszcze bardziej niezrozumiałe było dla mnie to, że wszystkie te „niechciane” zdarzenia paradoksalnie pojawiały się w wyniku moich świadomych decyzji. Czułam, że wpadam z deszczu pod rynnę. Straciłam kontrolę, grunt pod nogami.

Pogrążona w chaosie i przytłoczona codziennością w pewnym momencie zaczęłam przypominać sobie to, czego już niejednokrotnie się uczyłam. Kiedy miara goryczy się przelała, wiedziałam, że muszę coś zrobić, bo samo mi się życie nie zmieni. Na początku pozwalałam rozwijać się nowym, pozytywnym myślom. Potem zaczęłam szukać siebie na nowo w całej tej sytuacji. Później zaczęłam ćwiczyć odpuszczanie. Odpuszczałam sobie bycie perfekcyjną, odpuszczałam sobie branie całkowitej odpowiedzialności za wszystkich i wszystko dookoła. Odpuszczałam sobie wpędzanie się w poczucie winy. Kiedy już nieźle mi szło zaczęłam zapisywać nowe pomysły, zbierać myśli. Porzuciłam moją męczeńską skorupę, na moment zostałam naga. Postanowiłam zbudować nową, solidną skorupkę, która stanie się moim małym, przytulnym domkiem, a nie ciężarem. Moje myśli zaczęły oscylować wokół tego, czego chcę. Przestałam skupiać się na problemach. Przestałam projektować negatywne scenariusze. Przestałam martwić się wszystkim. To nie było tak, że moje wszystkie problemy zniknęły, ale kiedy ja wracałam na właściwą ścieżkę, gdzie znów zaczęłam rozmawiać ze sobą, one zaczęły jakby topnieć. Stopniowo, powoli sytuacja zmieniała się. Fundamentem tych zmian była jednak zmiana mojego myślenia i nastawienia.

Bardzo często w trudnych sytuacjach życiowych mimo woli koncentrujemy się na problemach, a wtedy pojawia się ich jeszcze więcej. Bywa też tak, że dobrze wiemy, czego chcemy, ale nasze myśli krążą niesutannie wokół niepożądanych sytuacji, a to nie pomaga. Koncentracja myśli na tym, czego pragniemy, może zmienić nasze życie. Nie ja pierwsza o tym piszę, ale chcę się tym z Tobą podzielić, bo przekonałam się na własnej skórze, że to działa!

Możesz powiedzieć teraz, że łatwo mi mówić. Wcale nie łatwo, bo wiem też ile dyscypliny i siły wymaga wybudowanie nowej skorupki. Ile obaw wiąże się z porzuceniem starej. Jak wiele niebezpieczeństw chyha, kiedy na moment zostajesz bez niczego. Ale wiem, że warto! Problemy nie rozwiązują się same. Tym, co pomaga w wychodzeniu z trudności jest słońce w sercu i błękitne niebo w głowie. Samo się nie zrobi. Zmiana wymaga naszego udziału. Najlepszym początkiem jest zaufanie sobie, że mamy dość sił, by szukać rozwiązania i dość potencjału, by żyć w sposób jakiego pragniemy.

Wszystkiego pozytywnego,

Justyna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s