„Żuraw i czapla”. Współczesna wersja bajki.

Poznali się w styczniu. Była mroźna zima, środa, Coffe Heaven przy Świętokrzyskiej. On – od ośmiu lat mieszkał zagranicą – w Irlandii, a ostatni rok w Londynie. Wykształcony, przystojny, pewny siebie. Ona pracowała w Warszawie jako doradca finansowy, a właściwie to była już tą pracą wykończona i szukała sposobu, żeby się wyrwać.

Wspolczesna wersja starej bajki
Zamienili ze sobą kilka zdań. On zapytał o książkę, którą trzymała w dłoniach. Potem od słowa do słowa okazało się, że oboje pracują w finansach, więc o pretekst do kontynuowania znajomości nie było trudno. On chciał po prostu poznać kogoś w Warszawie, a ona nie przepadała za mężczyznami pokroju playboya, więc nie było fajerwerków, iskry czy tym podobnych.

Pomimo wszystko spotkali się – bo cóż mieli do stracenia – i pozytywnie sobą zaskoczyli. Okazało się, że tematów do rozmów mają bez liku, a czas im razem bardzo szybko mija. Niestety on następnego dnia wracał do Irlandii, a ona do swoich codziennych obowiązków. Jednak zdążyła nawiązać się między nimi więź, która pozwoliła tej znajomości trwać. On dzwonił i pisał, a ona chętnie słuchała jego opowieści. Kiedy w marcu zaproponował, by wspólnie pojechali zagranicę, zgodziła się bez wahania. Jakkolwiek było to nawet w jej odczuciu nieracjonalne – czuła, że tego potrzebuje. Czuła, że potrzebuje zmian, a narastająca w niej frustracja z powodu pracy w korporacji popchnęła ją do wyjazdu.

Nie nazywali siebie parą, choć z pewnością łączyło ich wiele ciepłych uczuć, ale przed miłością się wzbraniali. Może to nie był ten czas? Mieszkali ze sobą 3 miesiące w okolicach Dublina, ale ona postanowiła wrócić do Polski, za którą bardzo tęskniła. Nabrała sił, stworzyła „plan na resztę życia” i wróciła spełniać marzenia – jak mówiła. On został, dostał pracę w firmie ubezpieczeniowej. Rozstali się w przyjaźni.

Przez kolejne półtora roku utrzymywali ze sobą ciepłą relację, wymieniali się telefonami, mejlami – niemal codziennie. Ona opowiadała mu o swoim nowym, lepszym życiu. O tym, że znalazła wreszcie swoją drogę, z sukcesami realizuje się w pracy, a on szczerze wierzył w nią ze wszystkich sił. Spotykali się czasami, na weekendy, przy okazji jego pobytu w Warszawie lub jej wyjazdów do Irlandii, ale nic z tych spotkań nie wynikało – do czasu, aż coś w niej drgnęło, aż coś ją poruszyło, a może wreszcie miała już odwagę otworzyć się na swoje prawdziwe uczucia.

Kiedy jednak powiedziała mu podczas jednego ze spotkań co czuje, dostała w zamian informację, iż on jeszcze nie jest gotowy na związek. Do tego startuje w wyborach samorządowych do rady miasta Dublina i nie zrezygnuje z tego. Zrozumiała. Tylko że nie miało już dla niej sensu prowadzenie przyjacielskich pogawędek – bo i jak, kiedy serce przestało być obiektywne.

I wiecie co? – dwa lata po tym, jak spotkali się pierwszy raz, pewnego styczniowego dnia, powiedziała mu, że to koniec. Skoro nie mogą pójść jedną drogą, a ich przyjacielska relacja nie jest już taką samą, bardzo trudno będzie tę znajomość kontynuować. Pękało jej serce kiedy o tym mówiła. On poprosił ją o jeszcze jedno spotkanie – tylko jedno. Przyleciał raz jeszcze, by się oświadczyć, a ona te oświadczyny przyjęła.

Pomimo przeszkód, dzielącej ich odległości i zawiłości tej relacji znaleźli sposób, by iść jedną drogą, ale stało się to możliwe dopiero wtedy, gdy oboje otworzyli się na swoje uczucia i pozwolili im się poprowadzić.


Od niemal sześciu lat jesteśmy ze sobą. Dbamy o naszą relację najlepiej jak potrafimy. Choć jesteśmy dwójką silnych charakterów i osobowości, to nauczyliśmy się tworzyć zgrany zespół. Właśnie – nauczyliśmy się. To się nie działo z dnia na dzień. Ponadto, nasz związek wciąż ewoluuje w nowych okolicznościach życia.

Jest jeszcze drugi aspekt. Żuraw i czapla nie mogli się ze sobą zejść. Każde z nich miało określone oczekiwania i kaprysy. Podobnie było z nami przez bardzo długi czas i nie udałoby nam się, gdybym się nie poświęciła. I nie będę mydlić Ci oczu, że to było zaangażowanie się w sprawę. Pokochałam mojego obecnego męża, ale żeby w końcu być razem spakowałam walizkę, zostawiłam pracę, którą wykonywałam z ogromną pasją, zostawiłam przyjaciół oraz rodzinę i wyjechałam. Czułam, że samo nic się nie wydarzy. Po roku wróciliśmy we dwoje na dobre do Polski i zaczęliśmy budować od nowa życie tutaj. A co było dalej? Na pewno jeszcze się dowiesz 🙂

Miłości Ci życzę,

Justyna

Jedna myśl w temacie “„Żuraw i czapla”. Współczesna wersja bajki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s