Statek do rejsu trzeba przygotować, ale po to, by opuścił port.

Ten blog powstawał dwa tygodnie. Ukryty przed wyszukiwarkami i wzrokiem „obcych”. Potem, pomimo iż był już „gotowy”, przez kilka dni wciąż pozostawał w ukryciu. Do dziś.

port czy morze_

Kiedy zaczynam coś nowego w życiu mam tak, że chciałabym siebie i moje przedsięwzięcie jak najlepiej przygotować. To naturalne, jednak obserwuję u siebie pewne podobieństwo do niejednego artysty, a mianowicie nęka mnie poczucie, że moj wytwór wciąż nie jest odpowiednio dobry, by pokazać go światu. Mogłabym pracować i nieustannie go poprawiać, aż będzie idealny – przynajmniej dla mnie.

Zanim statek wyruszy w rejs jest sprawdzany pod kątem technicznym czy zaopatrzenia. Grupa ludzi pracuje nad tym, by statek wypłynął i dopłynął. To jest jego misja – wyruszyć w morze. Statki, które zostają w porcie kołyszą się bezwiednie poruszane wiatrem. Nic od nich nie zależy, niczego już nie doświadczą. Mogą być zwiedzane, mogą być podziwiane, fotografowane, ale nie nabiorą już wiatru w żagle, nie poczują fal, choćby miał to być sztorm. Statki, które zostają w porcie wydają mi się smutne, gdyż nie wypełniają swojej misji.

statki w porcie

Ja przygotowałam już mój statek i nie zamierzam zostać w porcie. Choć przeraża mnie morze i nieznajomość tego, co jest za horyzontem, postanowiłam wyruszyć. Jeśli tu zostanę nigdy się nie przekonam, co jest po drugiej stronie.

„Wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie strachu.” – George Addair

Ahoj! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s