Jaka jest Twoja specjalizacja?

Bardzo, bardzo długo szukałam swojej drogi w życiu. Poszukiwania bywały trudne, ale też odkrywcze. Tym, co pozwalało mi iść naprzód była moja wytrwałość.

life

Od dziecka wiedziałam, że chcę w życiu coś osiągnąć, nie wiedziałam tylko co. Jednocześnie przejawiałam wiele talentów, nawet w dziedzinach ze sobą niepowiązanych, co nie ułatwiało mi wyboru. Jako kierunek studiów wybrałam administrację, potem zarządzanie, a potem znalazłam fajną pracę, która pozwoliła mi rozwinąć skrzydła i zrozumieć, co naprawdę mi się podoba. Zainteresowałam się marketingiem i przez ostatnie 4 lata bardzo intensywnie szkoliłam się w tym kierunku.

Kiedy jednak przyszło na świat moje dziecko wszystko się zmieniło. Ponad to wiele innych spraw w moim życiu przybrało nieoczekiwany obrót i znalazłam się w martwym punkcie, żeby nie powiedzieć w czarnej d****. Trwało to wszystko rok zanim zaczęłam szukać przyczyny i zastanawiać się co dalej, czując, że nie mogę trwać dłużej w takiej sytuacji. Przebudzenie przyszło powoli, ale za to zmiany następują bardziej dogłębnie. Właściwie to zaczęły się wewnątrz.

Dostałam kilka trudnych lekcji od życia, z których wyciągnęłam kilka konkretnych wniosków. I zdałam sobie sprawę, że zajmowałam się w życiu wszystkim, tylko nie tym, co najważniejsze.

Potem przyszła nagła śmierć taty, która okazała się bezcenną lekcją docenienia Życia. Po tym wszystkim dotarło do mnie, że nie chcę już nic odkładać na później, chcę działać już dziś. Od tego dnia minął rok, a ja mam poczucie, że zrobiłam przynajmniej jeden milowy krok naprzód. Krok w kierunku prawdziwego życia tu i teraz.

Bardzo modne jest obecnie bycie ekspertem w jakiejś dziedzinie. Ja zdecydowałam się zostać specjalistką od życia… mojego życia. Proszę nie mylić z życiem innych ludzi 😉

A Ty, w czym się specjalizujesz?

Pięknego życia Ci życzę,

Justyna

Idealnie

Coś Wam powiem o idealnych okolicznościach, momentach, ludziach… One nie istnieją. Ileż ja razy myślałam sobie, że zrobię to i to wtedy i wtedy.

idealny moment

Jeszcze na studiach miałam taki pomysł, aby zająć się organizacją ślubów. Kurs na konsultanta ślubnego kosztował wtedy około 2-2,5 tys. Sporo jak na studentkę. Na początku się nakręciłam, a potem zaczęłam wymyślać powody, dla których to nie jest dobry moment.

Oczekiwanie na idealny moment trochę odpuściłam sobie, kiedy zdecydowałam się na dziecko. Moment był wtedy anty-idealny, ale przemawiało przeze mnie coś tak silnego, tak ogromna chęć zostania mamą, że nie mogłam tego powstrzymać. A potem życie samo się poukładało, dając mi więcej szans, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałam.

Za to z decyzją o powołaniu do życia drugiego dziecka bardzo długo zwlekałam, bo oczywiście żaden moment nie był dobry. Tym bardziej, że miałam już świadomość jak to będzie wyglądało. Patrząc wstecz myślę sobie, że spokojnie to dziecko mogło mieć już rok, półtora, ale ja czekałam aż wrócę do pracy, aż zrobię coś dla siebie, aż prześpię choć jedną noc… aż…aż…aż… Dziś stwierdzam, że tamten moment nie był wcale zły. Po prostu nie byłam jeszcze gotowa.

Bo idealne momenty same w sobie nie istnieją. Idealne momenty pochodzą z nas – tam z środka. Rzeczy się materializują, kiedy jesteśmy dość dojrzali i gotowi, by przyjąć to, co przynosi ze sobą życie. Dziś już nie pytam siebie „kiedy będzie idealny moment?”, dziś pytam siebie „czy już jestem na to gotowa?”.

Gotowości Ci życzę,

Justyna